Tęczowe mydełko, czyli rzecz o migracjach (kolorów)

Dzisiejszy wpis kieruję głównie do osób, które zaczynają, bądź pragną zacząć, przygodę z mydłem.
Stworzenie własnego mydełka nie jest trudne.
Wystarczy zaopatrzyć się w:

  1. bazę glicerynową (do zakupienia w sklepach internetowych, przykładowo: ecoflores.eu, zrobmydelko.pl, krainaswiec.pl)
  2. zapach/zapachy kosmetyczne (można wykorzystać własne ulubione perfumy)
  3. BARWNIK/BARWNIKI kosmetyczne
  4. foremkę (najlepiej silikonową o pojemności 60-100g, na początek można wykorzystać np. foremki do babeczek, z foremki silikonowej łatwo będzie mydło wyjąć, możecie jednak wykorzystać plastikowe opakowanie np. po serku)

Następnie:

  • kroimy odpowiednią ilość bazy glicerynowej (sugerowałabym ok. 10% więcej niż objętość foremki; objętość foremki można sprawdzić ważąc starowaną foremkę wypełnioną wodą) – można rozpuścić więcej bazy, bo bazę można kilkakrotnie rozpuszczać,
  • przekładamy bazę do szklanego słoiczka (odradzam plastikowe naczynia, bo mogą się stopić), lepiej wziąć słoiczek ciut większy (przy 100g bazy słoiczek o pojemności min. 400ml)
  • wkładamy do mikrofali i podgrzewamy do momentu roztopienia mydła – czas topienia zależy od ilości topionej bazy i od mocy mikrofali, z reguły trwa to kilkanaście do kilkudziesięciu sekund, proces topienia należy kontrolować sprawdzając co kilka sekund stan mydła, gdyż inaczej może… wykipieć

Kiedy mydło się stopi możemy przystąpić do czarowania:

  • dodajemy kilka-kilkanaście kropli aromatu/perfum (w zależności od preferencji), na początek lepiej mniej niż więcej, warto zrobić notatki by przy kolejnym robieniu mydła dobrać właściwą ilość
  • dodajemy barwnik kosmetyczny (w zależności od typu barwnika będzie to jedna lub kilka kropel, a jeśli używamy pasty to 2-3 mm) – oczywiście można ten etap pominąć jeśli chcemy by mydło miało kolor bazy (przezroczysty, biały, albo w kolorze wynikającym z użytych składników)
  • wlewamy do formy
  • czekamy aż wystygnie (w zależności od wielkości formy oraz temperatury otoczenia, lepiej być cierpliwym, nie powinno to potrwać dłużej niż godzina; można przyspieszyć proces stygnięcia wstawiając do lodówki – najlepiej w zamkniętym pojemniku, żeby użyte aromaty nie przeniknęły do jedzenia).

Tak wygląda, w skrócie, przygotowanie własnego jednokolorowego mydła.
Po pierwszych próbach nabieramy ochoty na eksperymenty.
Najczęściej przychodzi wtedy czas na zabawę kolorami.
Jeśli używamy „zwykłej” bazy, to najlepiej jest spróbować przygotować mydełko w paski.
Poza ważną uwagą, że w przypadku mydełka składającego się z warstw:

  1. przed wlaniem kolejnej warstwy poprzednia musi stężeć
  2. wlewana baza nie może być zbyt gorąca (najlepiej jeśli poczekacie, aż na roztopionej bazie zacznie się tworzyć „kożuszek”)
  3. przed wlaniem kolejnej warstwy należy (KONIECZNIE) spryskać warstwę na którą wlewamy kolejną alkoholem (w tym celu używamy alkoholu izopropylowego – najtaniej do nabycia w sklepach z… elektroniką)

A teraz przechodzę do meritum, czyli do typu używanych barwników.
W sprzedaży są dwa rodzaje barwników:

  • migrujące
  • niemigrujące

Migrujące charakteryzują się – z reguły – wielością dostępnych kolorów, łatwością mieszania z mydłem.
Są łatwe w użyciu, ale… MIGRUJĄ.
Co to znaczy?
Pokażę Wam to na zdjęciach

Liczby na zdjęciach oznaczają liczbę dni, która minęła od dnia wykonania mydełka do dnia zrobienia zdjęcia.

W małym mydełku zatopiłam 4 kosteczki mydła z dodanym barwnikiem właśnie typu migrującego.
Użyłam kolorów podstawowych: żółtego (dwukrotnie), niebieskiego i czerwonego.
Ilość barwnika była dość duża, tak by proces migracji był wyraźnie widoczny

Jak widzicie krótko po zrobieniu mydła pojawił się efekt „rozmycia”.
Barwnik z zatopionych kostek zaczął przenikać do przezroczystej bazy.
Po miesiącu na mydle widoczne były barwne plamy, po dwóch barwniki zaczęły się przenikać tworząc kolory pośrednie: pomarańczowy i niebieski.
Po pół roku mydełko zaczęło przypominać tęczę.
Niestety proces ten postępuje, a gdy wymieszamy wszystkie kolory, to – jak pewnie pamiętacie, chociażby z z zajęć plastyki w szkole – otrzymujemy barwę brunatną.

Po roku mydełko w słońcu prezentowało się jeszcze dość atrakcyjnie, ale położone nawet na białej powierzchni… zobaczcie zresztą sami

Proces migracji przebiegał dużo wolniej i mniej spektakularnie w białej bazie

Jak widzicie użycie barwników migrujących może dawać bardzo ciekawe efekty, ale – jeśli używacie więcej niż jednego koloru, to warto przemyśleć co dalej będzie się działo z mydłem. Jeśli użyjecie kolorów z gamy żółci i czerwieni, to w najgorszym przypadku po jakimś czasie mydełko przebierze któryś z odcieni pomarańczowych. Jeśli użyjecie żółci i niebieskości, to mydełko się zazieleni, ale jeśli użyjecie fioletu i pomarańczu, to szybko… zbrązowieje.

Konkluzja:

  1. jeśli lubicie niespodzianki i zabawę kolorami używajcie barwników migrujących
  2. jeśli wolicie przewidywalność, albo w Waszych projektach nie stosujecie barw podstawowych, stosujcie barwniki niemigrujące
  3. do zabawy z mydłem wystarczy Wam barwnik żółty, czerwony i niebieski (ewentualnie czarny) oraz biała baza glicerynowa.

I… właśnie o tym był dzisiejszy wpis.

Miłych eksperymentów:)

Polecam Wam jeszcze mój wpis: Pojawia się, ale nie znika – wolni od nudy w którym możecie zobaczyć jaką gamę kolorów można uzyskać z samych barwników podstawowych.