Pejzaże mydłem malowane

W tym roku powstało w mojej pracowni wiele mydełek.
Oczywiście, to jeden z efektów ubocznych, ale jednocześnie pozytywnych, panującej od marca sytuacji.

Poza kwiatami i motylami, które były wiodącymi tematami – także witraży wykonałam kilka pejzaży.

Z racji pory roku większość z nich przedstawia zimowe obrazki.
W końcu dwa razy spadł śnieg i nawet kilka naście godzin poleżał (po drugiej stronie gór nikt nie narzeka na brak śniegu, ale ciężko się tam wybrać).

Jeśli więc mało Wam zimy, to zapraszam do obejrzenia zdjęć mydełek (tylko jedno z nich pojawiło się we wcześniejszych wpisach):

jak widzieliście jest i ciemna strona tego księżyca, ale i gór;)

A oto kolejne

i następne

I jeszcze jedno

Najwyższe góry pojawiły się na tym

Oto co kryje się w jego wnętrzu, czyli jak jeden z etapów powstawania:

Pierwsze z mydełek z zimowym pejzażem (już pokazywane)


W trakcie zmydlania mydełka odsłaniają kolejne warstwy.

 

A to jedno jedyne – póki co – mydełko słoneczne:


Będzie ich więcej, bo preferuję niebieskie niebo ze słoneczkiem niekoniecznie za grubą warstwą chmur.

Jeśli mnie znacie, albo czytujecie bloga, to orientujecie się, że zdecydowanie wolę łono natury od miejskiego zgiełku.
Nie wszyscy tak mają, co szanuję.
Dla mojej Mamy, która jest zdecydowanie miejskim stworzeniem, zrobiłam mydełko, które nie męczy widokiem gór, czy łąk;)

i jeszcze zdjęcie z produkcji

Który z widoczków byście wybrali dla siebie?