Żonkil kontra narcyz, czyli latarenka w bielach i żółcieniach

W moim ogródku, mimo 21 lutego w kalendarzu, można wypatrzeć, a także usłyszeć, oznaki wiosny.
Wzeszły tulipany, żonkile, szafirki, rośnie trawa, na pigwie rozkwita pierwszy czerwony kwiatek, a od kilku tygodni cieszą moje oczy przebiśniegi, które w tym roku zakosztowały bieli jedynie przez chwilę. Na krzewach pojawiają się pąki, róża ma już spore odrosty. Nic tylko przedwiośnie:) Oczy cieszy radosne ćwierkanie ptaków, z daleka dobiega klęgor żurawi (niesie się z daleka).

Kiedy słońce zaświeciło w okna mojej pracowni uznałam, że to dobry moment by pokonkurować – jak zwykle niezbyt udolnie – z naturą.
I tak powstały dwie latarenki. Dwie, ale z jednego wzoru. Zmiana kolorystyki i na jednej pyszni się żonkil, a na drugiej narcyz.

Pierwowzorem był narcyz

 

Czy któryś jest ładniejszy?
Jestem nieobiektywna i – dodatkowo – niezdecydowana…
W naturze, spragniona kolorów, wybieram żonkile, ale w tym przypadku.
Oto kilka zdjęć żonkila…

oraz narcyza

A tak wygląda narcyz nocą:

A jak powstały?
Oto poszczególne fazy produkcji, czyli od projektu poprzez cięcie, szlifowanie po oklejanie

I kilka zdjęć pokazujących fazy powstawania żonkila

Niby bliźniaki…;)

 

Jeśli macie pomysł na latarenkę, albo chcielibyście wejść w posiadanie którejś z wcześniej pokazywanych, to piszcie na info@wolniodnudy.pl