Kierunek: świąteczna Madera

Tym razem rzecz nie o mydełkach będzie (choć wśród suwenirów z wyspy jest ich sporo), ale o Maderze jako kierunku wakacyjnym.
Dlaczego Madera? Bo kilka dni temu z niej wróciłam.

Grudzień, a dokładnie okres świąteczno-noworoczny okazał się strzałem w dziesiątkę zarówno z powodu pogody (temperatura w dzień utrzymywała się w cieniu na poziomie ponad 20 stopni, a często przekraczała i 26, w nocy zaś nie spadała poniżej 15 stopni), jak i wszechobecnej atmosfery świątecznej.

Gdziekolwiek byście na wyspie się nie znaleźli, obojętnie jak mała by nie była osada do której byście dotarli, to odnajdziecie szopkę (najczęściej niejedną, wiele z nich to szopki przydomowe – presepio), zaś kościół i ulice są bogato oświetlone. Portugalczycy zaczynają świętowanie 8 grudnia, czyli w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Tego dnia m.in. dzieci sadzą soczewicę, a podobieństwa sianego przez nas przed Wielkanocą owsa.

Jeśli darzy się Wam odwiedzić Maderę w Święta Bożego Narodzenia, to pomyślcie o wybraniu się na pasterkę.
W miasteczku, w którym miałam przyjemność spędzać wakacje, w kościele (przed nim oraz otwartym na tę okazję barze położonym naprzeciwko wejścia do kościoła) zebrała się cała społeczność. Po mszy, chwilę po północy, zdarzyło się coś pięknego i niezwykłego. Chór i ludzie zgromadzeni w kościele zaintonowali kolędę. Po odśpiewaniu jednej zwrotki odpowiedzieli im ludzie zgromadzeni w przedsionku (w tym przypadku raczej sztucznie wydzielonym). Odpowiedź była niezwykle żywa i towarzyszyły jej instrumenty (akordeon, gitary, flety, bębenki). Na tym jednak nie koniec. Rodziny, czy może grupy znajomych, przygotowali swoje własne kolędy bazujące na znanych melodiach (w tym popowych, bo wyraźnie zabrzmiała mi jedna z piosenek Gusttavo Lima). Każda z kolęd (chyba mogę tak określać piosenki na cześć nowonarodzonego Jezusa) miała kilka zwrotek, a śpiewający przesuwali się śpiewając w kierunku ołtarza próbując porwać do odśpiewania refrenu zgromadzonych w głównej części kościoła. Większość się to skutecznie udawało. Całość ku mojemu zaskoczeniu, ale i radości trwała ponad 1,5 godziny i była wyjątkowym prezentem gwiazdkowym.

Oto kilka zdjęć szopek napotkanych na drogach i bezdrożach Madery

Szopka w Porto Monitz

Szopka w Sao Vicente

Imponujących rozmiarów szopka – obraz w Funchal

Przydomowa, ogromna szopka… z zabawkami

Szopka przy jednej z lewad

Szopka w Sao Vicente przy São Vicente Grutas e Centro do Vulcanismo: groty i centrum wulkanologiczne (nota bene niezależnie od opinii w internecie warto do niego zajrzeć, by zwiedzić groty oraz zajrzeć do ciekawego i naprawdę interaktywnego muzeum – może kiedyś uda mi się o nim napisać)

Mikołaj w centrum Funchal

Świąteczne dekoracje przy jednej z restauracji

Sao Vicente w świątecznej odsłonie

Machico – świąteczny plac zabaw dla dzieci – podobne można znaleźć w każdym miasteczku

 

 

A jutro co nieco o maderskich smakach i zapachach – już zapraszam