Witam w kolejnym tygodniu i przy kolejnej odsłonie inspiracji piórem sójki.
Tym razem pokusiłam się o wykonanie piór ze szkła.
Niestety nie wszystko poszło po mojej myśli, ale na szczęście i nie wszystko się „posypało”.
Niestety z przyczyn technologicznych nie udały się pióra będące próbą odwzorowania pióra sójki. Są piękne, ale niestety popękały.
Dlaczego popękały? Są trzy możliwości, albo za szybko były nagrzewane, ale za szybko studzone, albo – i to wydaje mi się najbardziej prawdopodobne – zawinił dobór szkła. Wydawało mi się, że wszystkie z użytych kawałków, to szkło Spectrum dedykowane do fusingu, ale być może udało mi się wymieszać je z inną partią szkła. Szkoda, bo efekt końcowy był naprawdę wart zachodu.
Pióro po prawej składało się z trzech warstw szkła – zewnętrznych ze szkła przezroczystego i kolorowych w środku. Trochę poczytałam i takie ułożenie także mogło skutkować spękaniem. Pióro z lewej (ponumerowane kawałki) składało się z dwóch warstw i tu spękania są ledwo widoczne.
Poniżej jeszcze zdjęcia z wczesnych etapów, czyli cięcie szkła:
Udała się natomiast przywieszka z aluminiowym piórkiem w środku. Wokół metalu zgromadziły się maleńkie pęcherzyki powietrza. Bardzo, ale to bardzo ten efekt mi się podoba. Niedługo pokażę Wam gotową przywieszkę.
Po raz pierwszy eksperymentowałam z miedzią. Użyłam taśmy miedzianej. Następnym razem wykorzystam druciki.
Miedź zmieniła w trakcie wypału kolor na czerwono-różowy. Ma wyższą temperaturę topnienia niż aluminium, więc nie zmienił się jej kształt. Eksperymentów nastąpi ciąg dalszy:)
Niejako „przy okazji” postanowiłam wykonać kilka przywieszek luźniej inspirowanych piórem sójki skupiając się głównie na kształcie i kolorach. I byłoby fantastycznie… gdyby nie to, że i tu zobaczycie mniejsze lub większe pęknięcia, co potwierdza moją teorię, że zawiódł dobór szkła (przy tych z kawałkami metalu nic się nie działo).
Ostatnie zdjęcie z prawej to moje pierwsze odejście od tematu i pierwsze podejście do realizacji ważki.
Gdyby ktoś z Was był zainteresowany krzywą wypału, albo wymianą doświadczeń z zakresu wypału, to proszę o maila… info@wolniodnudy.pl
A w tym tygodniu nowości na blogu kulinarnym (wracam po niezapowiadanej i nieplanowanej przerwie wakacyjnej), m.in. zupa chlebowa, wegetariańska tarta z cukinią, wizyta w mieście Mozarta oraz nowy cykl „kuchenne niezbędnisie”, czyli co wydaje mi się w kuchni zbędne, pożyteczne, albo bez czego życia sobie nie wyobrażam.
Natomiast na blogu manualnie ciąg dalszy piórkowych inspiracji: wypalane w drewnie, piórko z nici, stemple i malowanie na piórach… i kilka innych. Do końca sierpnia pewnie pozostanę przy czarno-niebiesko-szaro-białych piórach sójki, tyle że techniki będą się zmieniać:)