Jeden wpis za drugim, ale w przyrodzie tak wiele się dzieje, a ja chciałabym na bieżąco Was informować jak z tych cudów Natury skorzystać.
FORSYCJA dumnie chwali się swą żółtą suknią.
W chwili gdy przybiera swe jaskrawe szaty trudno jeszcze wypatrzeć inne oznaki wiosny.
Gdzieniegdzie zapachną fiołki, o których pisałam ostatnio, powoli wschodzi trawa, można dojrzeć także stokrotki, ale cała uwaga skupia się na tej cudownie plamie koloru.
Bardzo mnie zaskoczyło, że forsycja jest jadalna.
Co można z niej zrobić i jak smakuje?
„Lemoniada”, czy też WODA FORSCYJOWA?
Możecie oczywiście kwiaty forsycji dodać do wody.
Szklany dzbanek z pływającymi płatkami wyglądać będzie pięknie, choć niestety nic poza tym.
Można jednak dodać np. mięty, a wtedy będziemy mieć i smak i zapach i piękny efekt kolorystyczny;)
Dodatkowo forsycja posiada podobnież sporo właściwości zdrowotnych (jest moczopędna, ma działanie przeciwzapalne, uspokajające, rozkurczowe, przeciwmiażdżycowe i obniżające cukier, ale szczegółowych informacji poszukajcie w literaturze fachowej), więc przyjemne z pożytecznym można połączyć.
FORSYCJÓWKA, czyli żółta nalewka
Wygląda pięknie, smakuje miodowo.
Na jakimś blogu znalazłam informacje, że przetwory z forsycji są gorzkawe.
Moje kubki smakowe na ten są wyjątkowo wyczulone na gorycz, ale… w kwiatach forsycji ja jej nie wyczuwam. Może to kwestia pozostawienia zielonych koszyczków? Ja wszystkie przetwory z forsycji robię tylko z jej płatków.
Nalewka na kwiatach forsycji jest bardzo smaczna, nieco przypomina żubrówkę, no i jest piękna;)
I oczywiście zawsze można uzasadniać jej picie zdrowotnymi właściwościami;)
Przyrządzam ją jak większość innych nalewek kwiatowych:
1 szklanka płatków (lub więcej, w przypadku forsycji można poszaleć)
1 szklanka spirytusu 96%
2 szklanki wody
8 łyżek cukru
Płatki zalewam spirytusem i zostawiam na co najmniej 3 tygodnie, a następnie dodaję syrop cukrowy (cukier zalewam gorącą wodą i studzę) i odstawiam na co najmniej 3 tygodnie.
Można płatki zalać od razu spirytusem z syropem cukrowym.
Poniżej zdjęcia z zeszłego roku z procesu przygotowania, a wpis na kwiatowe-kwietniowe-cuda
Kwiaty łatwo się zbiera, a że nie mają zapachu, ani smaku nie można ich popsuć;)
Do tego łatwo je zebrać, i to w dużej ilości, więc nic nie stoi na przeszkodzie by przerabiać je na syropy, czy konfitury. Po dodaniu soku z cytryny – w roli naturalnego konserwantu – otrzymamy ładną i jadalną „ciekawostkę”.
Może to nie jest coś czego MUSICIE spróbować, ale dlaczego by nie?;)
Był już pachnący fiolet, niesamowita żółć, kolejny „kwiatowy” wpis zamierzam poświęcić kwiatom mirabelki. Tym razem nie kolor, ale… smak i zapach:)