Jack Storms…
Kto to?
Superbohater? Aktor? Przyjaciel?
GENIUSZ i ARTYSTA, oczywiście ze świata szkła, ale jak najbardziej z krwi i kości.
Odkrycie to zawdzięczam Dagmarze (bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję). W trakcie przerzucania się najnowszymi odkryciami i pasjami (mydełka, embossing, torty) Dagmara wspomniała o rzeźbiarzu tworzącym obiekty ze szkła.
Przyznam, że byłam sceptyczna. Kiedy jednak obejrzałam pierwsze sekundy blisko 9-minutowego filmiku odjęło mi mowę (a znajomi wiedzą, że zdarza mi się to niezmiernie rzadko;)
Prace Stormsa są jak brylanty odbijające światło wszystkim kolorami tęczy. Są brylantem stworzonym przez człowieka w makroskali.
Dość porównań – obraz wart jest tysiąca słów, więc zamiast rozpisywać się pozwolę Wam rozkoszować się pracami Stormsa:)
Pierwsze pytanie, które się rodzi w głowie, to „jak on to robi?”
Jack Storms chętnie opowiada o swojej technice: wywiad
W skrócie klei, tnie, szlifuje…
Niemałe znaczenie w jego pracach ma szkło, o którym już wspominałam, a mianowicie dichroic (szkło z tlenkami metali, którego cena wynosi… dużo, na prawdę dużo, bo płytka 25 na 25 cm kosztuje ok. 250zł, co daje… 4000 za m2) oraz kryształ.
Dichroic pojawiał się również w moich pracach, pozwólcie, że przypomnę dwie z nich:
Na powyższych zdjęciach możecie zobaczyć jak dichroic wygląda przed stopieniem i po stopieniu, a poniżej różnorodność szkła tego typu oraz – w dolnym rzędzie – moje ostatnie zakupy. Będą więc powstawały kolejne lśniące prace:)
A wracając do Stormsa: ze strony Artysty można wyczytać, że małe prace kosztują od 6-10 tys. USD, średnie 10-18, a wartość dużych dochodzi, albo i przekracza 50 tys. USD. I chyba nic w tym dziwnego. Cenę uzasadnia zarówno artyzm, nakład pracy (6-24 tygodni), jak i materiał.
A na koniec jeszcze kilka prac Stormsa.
Szkoda, że nie na żywo, ale do Stanów jest kawałek drogi:(