Cudne maleństwa zaczynają wyścig po słońce najczęściej pod śniegiem, by z pierwszymi roztopami obwieścić chwilowe zwycięstwo nad zimą.
W tym roku kilkucentymetrowe łodyżki odkryłam jeszcze w styczniu.
Potem przyszedł śnieg, a kiedy stopniał były wyższe, ale wciąż nie gotowe do pokazania swych białych główek.
Kwitnąć, ale jeszcze nieśmiało, zaczęły z początkiem marca.
To dość późno jeśliby porównywać z rokiem ubiegłym, czy 2019, ale to były dwa wyjątkowo ciepłe lata, w których miesiące zimowe przypominały bardziej wiosenne.
Dzisiaj prezentuję kolejną, drugą, odsłonę przebiśniegów.
Latarenka pojawiła się w mojej pracowni jeszcze gdy ziemię zalegał śnieg.
Ale chyba zaczarowały wiosnę, bo wkrótce śnieg stopniał
A to poprzednia wersja, sprzed 3 lat: Kiedy kwiaty przekwitają…
Co roku tęsknię wyczekuję przebiśniegów.
By móc je podziwiać przez cały rok próbuję zamknąć je w innych formach.
W tym roku pokazywałam Wam już mydełko z przebiśniegami: Lutowe przebiśniegi
Moc tych kwiatów jest niesamowita
Mam pomysł na kolejną latarenkę z nimi w roli głównej, ale w kolejce czekają krokusy;)
Może za rok?