Tym razem niestety bez zdjęć, ale obiekt zniknął tak szybko w czeluściach moich (i nie tylko – głównie „nie tylko), że nie zdążyłam wyciągnąć aparatu.
No tak nie wiecie o co chodzi.
Otchłanie pochłonęły, w tempie iście ekspresowym, bezę z daktylami.
PRZEPIS NA BEZĘ Z DAKTYLAMI
125g daktyli bez pestek
pół szklanki wody
4 białka
250g cukru
opcjonalnie
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka octu ryżowego
Daktyle gotujemy w wodzie ok. 3-5 minut. W tym czasie płyn odparuje,a daktyle zmiękną. Odstawiamy je do ostygnięcia, włączamy piekarnik na 120 stopni, a w tym czasie ubijamy białka z cukrem (ja łączę od razu cały cukier z białkami) na sztywno (do mojej dodałam octu i mąki, ale wydaje się to zbyteczne).
Kiedy ubijemy białka dodajemy do nich daktyle i łączymy całość, a następnie przekładamy na silikonową formę i pieczemy ok. pół godziny w temperaturze 120 stopni, po czym obniżamy temperaturę do 100 stopni i pieczemy dalsze 3-4 godziny.
Bezę możemy podawać schłodzoną, albo w temperaturze pokojowej.
Daktyle nadają jej niepowtarzalnego smaku i trochę osłabiają słodkość.
Możemy serwować ją z niesłodzoną bitą śmietaną, albo mascarpone (bądź pół na pół wymieszanym mascarpone z bitą śmietaną).
SMACZNEGO:)