Piękno natury – pióra: glinka polimerowa

Obiecałam i prezentuję pierwszą z realizacji inspirowaną piórami, a właściwie jednym, konkretnym piórkiem:)

Z glinki polimerowej wykonałam niebiesko-czarno-białe pióra, które będą głównymi elementami biżuterii.

Oto gotowe piórka już po wypieku. Między nimi ukrywa się model

po wypieku duże

A jak powstały?

Pracowałam z glinką polimerową marki Cernit (niebieską, czarną, białą oraz srebrną).

baza

Białą, czarną i niebieską glinkę rozwałkowałam z użyciem niezastąpionej (bo bardzo ułatwiającej pracę) maszynki do makaronu (prezentowałam już ją). Czwarty z kolorów powstał przez połączenie wymienionych kolorów ze srebrnym i niebieskim translucent. Rozpoczęłam od  zwinięcia wałków, a następnie kilkakrotnego złożenia i rozwałkowania.

Stosina (część środkowa) powstała z podwójnej grubości białego płata przykrytego z obu stron czarnym.

Promienie (to co po bokach) powstały z przełożenia dwóch warstw mieszanej i niebieskiej i obłożenia płatem białym i czarnym.

Pocięłam taką kanapkę na 8 części i ułożyłam jak na zdjęciu:

cana

Na powyższych zdjęciach możecie zobaczyć proces „zmniejszania” polegający na zgniataniu i rozciąganiu. w efekcie piór zmniejszyło się mniej więcej jednej czwartej pierwotnej wysokości.

Gotową rolkę pocięłam na kawałki:

przed wypaleniem

a następnie utworzyłam otwory mające po wypieczeniu pozwolić na zawieszenie piórek.

Wypiekałam glinkę przez 30 minut w temperaturze 120 stopni.

Glinka zmieniła, jak zwykle, kolor. Efekt ostateczny raz jeszcze

po wypieku duże

Wypróbowałam jeszcze inną technikę (przedstawię ją przy innej okazji). Niestety po wypieczeniu niebiesko czarne (niebieski Fimo) piórka bardzo zciemniały i wzór jest mało widoczny.

małe

Piórka pojawią się raz jeszcze kiedy staną się elementami biżuterii.

 

A w następnej odsłonie pióra po raz drugi, ale inny materiał i inna technika.

Jakie? Niech to pozostanie niespodzianką:)