Lenka wzięła do rąk małe pudełeczko. Na jego wieczku znajdowały się żółto-pomarańczowe drzwiczki wbudowane w kamienny mur, który porastała winorośl i czerwona pnąca róża. Dziewczynka ujęła w dwa palce miniaturową kołatkę i zastukała nią trzykrotnie do drzwi. Po chwili usłyszała delikatny zgrzyt i wrota uchyliły się z ledwie słyszalnym skrzypieniem. Lenka wstrzymała oddech i czekała aż ktoś pojawi się w progu. Nic takiego jednak się nie stało.
Zawahała się, ale półprzymknięte drzwi w magiczny sposób przyciągały ją.
„Tylko zajrzę” pomyślała i uchyliła wieczko. Ściany pokoju zniknęły. Nad głową rozpościerało się niebieskie, mieniące się i połyskujące niebo. Stała nad maciupeńką sadzawką. Idealnie przezroczysta woda odbijała błękit nieba i odsłaniała kryjące się w jej głębinie skarby. Wśród szarych kamyków mogła dojrzeć grudki srebra, których nie skrywały zielone glony. Ale stawik miał też swojego gospodarza – nie większą od ziarna fasoli rybkę, którą okrywał złoty welon.
„Co tu robisz?” spytała rybkę Lenka. „Zjawiłam się tu by powitać Cię w Krainie Wróżek” zabulgotała Złotołuska…
Co było dalej? O tym może Wam opowiedzieć Lenka;)
Ja mogę odkryć jak powstały drzwi do Krainy Wróżek.
Podstawę stanowiła maleńka puszka po miętusach (niewiele większa od pudełka zapałek) oraz masa polimerowa – głównie modelina marki Cernit porcelanowa (biała, żółta, czerwona, zielona i niebieska), glamour (srebrna i złota), translucent (przezroczysta, szafirowa i amber) oraz nature (granite z której powstały kamienie). Gamę kolorystyczną uzupełniła jasnozielona, cytrynowa, pomarańczowa i turkusowa masa Fimo.
Masę w odcieniach żółtym, pomarańczowym, złotym i amber rozwałkowałam i złożyłam w powstałą „kanapkę” wkładając zrolowane skrawki). Po delikatnym połączeniu pocięłam powstałą kostkę na plasterki, które następnie rozwałkowałam. Powstała drewnopodobna okładzina. Wycięłam z niej nieregularny kształt drzwi. Aby wyglądały one realistycznie nakłułam je w kilku miejscach tworząc ślady po kornikach. Wykorzystując metalową nieostrą część nożyka wyżłobiłam deski. Z czerwonej masy utworzyłam framugę. Masę w kolorze granitu rozwałkowałam, a następnie pocięłam na drobne plasterki, którym nadałam formę kamyczków. Do srebrnej masy dodałam odrobinę czarnej, rozwałkowałam i wycięłam drobne zawiasy oraz okrągła kołatka.
Drzwiczki nabrały uroku w chwili gdy ozdobiłam je zielonymi pnączami oraz czerwonymi różami.
Wnętrze puszeczki pokryłam zarówno w dolnej, jak i górnej części połączoną masą w czterech odcieniach niebieskiego. Podstawę stawu przyozdobiły granitowe kamyki (do części masy dodałam odrobinę czarnej masy by zróżnicować kolor kamieni) oraz przezroczyste otoczaki. Staw wypełniły także drobne zielone roślinki
Na koniec wyrzeźbiłam maleńką rybkę.
Ta na zdjęciu powstała z połączenia białej i przezroczystej masy w kolorze amber. Masa Cernit translucent jest niezwykle „lejąca”, więc jej kształtowanie jest bardzo trudne. Kolejne rybki powstaną z masy porcelanowej.
Po wypieczeniu całości (120 stopni, 30 minut) rybkę pokryłam częściowo złotym szlagmetalem, a kilka kamyków oraz elementy drzwi (kołatkę i zawiasy) pomalowałam na srebrno, a następnie zalałam stawik żywicę jubilerską.
A teraz Lenka może dokończyć swą opowieść…
Jeśli chcecie podarować komuś magiczną puszeczkę – być może skrywającą inne skarby – napiszcie do mnie:
info@wolniodnudy.pl