Tapioka pojawiła się u mnie rok temu.
Trochę za sprawą bubble tea trochę za sprawą Australian Masterchef.
Trafiła i została.
Próbowałam i drobnych perełek (Pearl Mini), jak i dużych, ale zdecydowanie poprzestanę na drobnej.
Odnotowałam także wpadkę – próbowałam dodać ją do rosołu. W efekcie powstał kisiel rosołowy, żeby nie nazwać tego inaczej. Z dużymi kulkami był taki problem, że o ile otoczka była ugotowana, to środek surowy… jakoś nie wychodziło. Za to drobne perełki są fantastyczne. Budyń z tapioki ma niesamowitą konsystencję. Tapioka ma jednak jedną wadę – nie wolno jej spuszczać z oka kiedy się gotuje. Używam garnka z teflonową powłoką, a do mieszania silikonowej trzepaczki i nigdy mi się tapioka nie przypaliła, ale moja przyjaciółka pożegnała się z kiloma garnkami.
Gdzie kupić tapiokę? W Kuchniach Świata, ale jest i w hipermarketach, na pewno nie wszystkich, ale znalazłam ją m.in. w Leclerc.
BUDYŃ Z TAPIOKI
Czas przygotowania: 20 min.
Ilość: 1 litr
Składniki
1 szklanka drobnej tapioki
1 puszka mleka kokosowego (250ml)
1 szklanka wody
1 łyżka cukru (wystarczy)
konfitura, dżem np. figowy (najlepiej wyraźny w smaku), nutella
Mleczko kokosowe z wodą i cukrem należy zagotować, a następnie dodać tapiokę i gotować do miękkości CAŁY CZAS MIESZAJĄC. Trwa to kilka minut i podobnie jak w przypadku budyniu na mleku z użyciem mąki ziemniaczanej trzeba mieszać. Kiedy kuleczki staną się szkliste, a w smaku stracą mączny smak przekładamy budyń do naczyń na dnie układając konfiturę lub nutellę. Można serwować na ciepło, można na zimno… Sama tapioka praktycznie nie ma smaku, ale jej konsystencja powoduje, że jedzenie „budyniu” nabiera innego wymiaru;)