Szkło, czyli po zakupach

Pisałam ostatnio, że wzbogaciłam się o nowe szkło.

Teraz chciałabym pochwalić się moimi pięknościami:)

Pierwszy zestaw kolorystyczny, to żółcie, pomarańcze i czerwienie. Cytrynowożółty i pomarańcz firmy SPECTRUM już gościły w mojej pracowni. Nowością natomiast są czerwienie. Żadna z nich nie odpowiada moim oczekiwaniom, ale niestety z tym kolorem, w przypadku szkła nie jest łatwo. Czerwienie zakupione online w warszawskim Arts&Hobby okazały się być bordowe. Czystej czerwieni jaka mi się marzyła nie znalazłam niestety, mimo olbrzymiego wyboru szkła, nawet w Hurtowni Szkła Witrażowego w Sosnowcu. Wybrałam więc czerwień z odcieniem pomarańczowego i różu oraz czerwień zbliżoną do szkarłatno-wiśniowej.
Szkło zaś, któremu nie byłam w stanie się oprzeć, to kanarkowy żółty, zwany przeze mnie jajecznicą. Jest zupełnie nieprzezroczysty i pewnie pojawi się w wyrobach z innym szkłem o intensywnej barwie, może w biżuterii…

żółcie i pomarańcze

Ostatnio, ale to ostatnio trwa od kilku lat, moim ulubionym kolorem (obok limonkowego) jest turkusowy. Tak na prawdę to zakochałam się w niebieskościach, ale turkus rządzi. Niestety brakowało mi go w szkle. Kiedy więc znalazłam się w sklepie z takim wyborem kolorystycznym oszalałam i poszalałam. Poniżej efekt zakupów. Tak na prawdę kupiłam szkło w pięciu kolorach, ale okazało się, że zdjęcia nie są w stanie oddać koloru, co także chciałam Wam pokazać. Z lewej strony dwa transparentne odcienie turkusu, ale w prawym górnym roku jest to samo szkło, które wybrałam na tło. Szkło z prawego dolnego rodu (w mazaje) sfotografowałam kilkakrotnie – możecie porównać zdjęcia. Najbliższe prawdy jest zdjęcie z trójki na dole po prawej stronie. Trzeba więc zobaczyć szkło na żywo, żeby je ocenić i docenić.

turkusy

Pozostając przy niebieskościach: Zakupiłam także błękit Thénarda, podobnie jak „jajecznica” zupełnie nie przejrzystym, a także przezroczysty błękit paryski, bardzo do tego nieprzezroczystego kolorystycznie zbliżony. Już widzę połączenie kanarkowego z kobaltowym błękitem… Oba szkła posiadają certyfikat zgodności, więc kiedy w końcu uda mi się pobawić moim Hot Potem – piecykiem do fusingu (stapiania szkła) uzyskają one nowy wymiar. Trzecie szkło, które widzicie na poniższym zdjęciu, to przecudowny granat.

niebieskie

Ostatnia grupa kolorystyczna, to fiolety. Nie szaleję za kolorami z grupy fioletów, toleruję śliwkowy pozostałe odcienie wolę oglądać w naturze. Tym razem jednak miałam zamówienia, których nie byłam w stanie zrealizować. „Chciałabym lawendę”. No tak, ale jak ją zrobić bez szkła w odpowiednim kolorze? Wciąż na wykonanie lawendy nie mam pomysłu (gdyby ktoś z Was miał, to niech nie zwleka i się tym pomysłem podzieli:), nie mam również lawendowego szkła, wybrałam jednak kilka innych odcieni. Najprościej byłoby je pokazać, a nie opisywać, ale… zrobienie zdjęcia oddającego kolor szkła mnie pokonało. Poniżej dwie próby. Górna to ta bliższa rzeczywistości. Dolna sugerowałaby, że wróciłam do domu tylko z odcieniami niebieskiego, co mijałoby się z prawdą. Co przedstawia zdjęcie? Od lewej: delikatny wrzos, taki z początku kwitnienia, czyli akurat taki, jaki obecnie mają kwiaty tej krzewinki. Kolejny jest silnie złamany granatowym. Wyglądający na zdjęciu jak kobaltowy jest w rzeczywistości czystym fioletem. Z lewej na dole jagodowy, a z prawej liliowy (albo lody jagodowo-śmietankowe). Dla porównania kawałek różu, który przy fiolecie wypadł bardzo blado. To szkło również u mnie gościło, ale z powodu braku innych, ciekawszych róży, postanowiłam do niego wrócić.

fiolety

Do fusingu kupiłam jeszcze szkło białe i przezroczyste, ale robienie mu zdjęć nie miałoby większego sensu. Szkło, które przykuło moją uwagę na tyle, że nie potrafiłam się z nim rozstać przedstawiam na zdjęciu z braku umiejętności opisania;) Także ma certyfikat zgodności, więc pewnie będzie mieć swoje odsłony i w witrażach i pracach fusingowych.

białe ciapki