Biszkopt w dobrym towarzystwie

Zrezygnowałam z umieszczania na blogu przepisów z bardzo prozaicznego powodu – trudności z ogarnięciem dwóch czynności na raz: gotowania i fotografowania.

Są jednak przepisy, którymi zarówno chciałabym się podzielić, jak i… je zapamiętać.

Ten przepis bierze się z filozofii zero waste, która jest mi bliska (do zera się nie sprowadza, ale staram się w tym kierunku choćby zmierzać), a także mojej miłości do gotowania w warunkach ograniczonych zasobów. Najbardziej kreatywna jestem, gdy muszę coś wyczarować „z niczego”.
Tym razem sprzątając lodówkę po Świętach chciałam zagospodarować część masy makowej jaka mi pozostała. Nie było jej dużo, tak z 1/5 dużej puszki puszki, czyli pewnie mniej niż 200g. Postanowiłam nie przepracowywać się i dodać ową masę do biszkopta.
Po upieczeniu okazało się, że ciasto jest smakowite, ale… czarów dokonał MLP. Ubił bitą śmietanę i postawił dodatkowo na stole słoiczek z daktysem (sosem daktylowym). Owa melasa jest wspomnieniem po dawno minionych wakacjach w ZEA. Za każdym razem, gdy kupujemy nowy słoiczek i sięgamy po ten niezwykły smak wracamy wspomnieniami do „tamtej” zimy i „tamtych” świąt. Jeśli nie jedliście daktysu, to proponuję Wam go spróbować. Nie jest tak słodki jak miód, zdecydowanie gęstszy niż syrop klonowy. Jest cudownie egzotyczny mimo, że smak daktyli jest wszystkim znany.
Bita śmietana i daktys nie są obowiązkowe, ale sprawiają, że makowy biszkopt zyskuje dodatkową gwiazdkę (lub dwie).

Przepis jest prosty, chyba nie do zepsucia;)

Wstawcie piekarnik na 180 stopni – zanim się nagrzeje ciasto na biszkopt będziecie mieli gotowe

Składniki (jedna łyżka mniej, czy więcej niczego nie zmieni):

4 jajka (małe, czy duże, nie ma znaczenia)
szklanka cukru
szklanka mąki
masa makowa – u mnie 200g (najmniejsza puszka ma 380g, więc o ile nie sprzątacie lodówki, to po prostu zróbcie podwójną ilość ciasta)

Jajka ubijcie z cukrem (mikserem na puszystą masę, przy 4 jajkach zajmie to 2-3 minuty). Następnie dodajcie masę makową i mąkę i wymieszajcie. Ja robię to mikserem i zajmuje mi to „minutkę”.
Teraz wystarczy przełożyć masę na blachę. Ja wykładam blachę matą silikonową. Wy możecie użyć tortownicy silikonowej. Jeśli używacie zwykłej (metalowej), to nie zapomnijcie o jej wysmarowaniu i obsypaniu bułką tartą. Im wyższe będzie ciasto tym dłużej będzie się piekło.

Kiedy piekarnik się rozgrzeje wstawcie ciasto. Przy płaskim placku wystarczy piec go przez 15 minut. Przy wyższej foremce może być potrzebnych i minut 30. Po 15 minutach zajrzyjcie do piekarnika i użyjcie drewnianego szpikulca (patyczka do szaszłyków), jeśli ciasto się do niego nie przylepi, to znaczy, że ciasto się upiekło. Jeśli przetrzymacie ciasto ciut dłużej w piekarniku to też nic się nie stanie, o ile nie spalicie go;)

W tzw. międzyczasie ubijcie śmietanę 30% z odrobiną cukru (na 300ml wystarczy łyżeczka).

A kiedy ciasto będzie gotowe wyjmijcie je z formy (przy silikonie robię to zaraz po wyjęciu z pieca – szybciej stygnie, a  więc i do konsumpcji można wcześniej przystąpić), pokrójcie i serwujcie z bitą śmietaną i łyżką sosu z daktyli.

Smacznego:)