Jesienne grzeszki – burger

Moje pierwsze burgery…
Oczywiście nie pierwsze, które jadłam, ale pierwsze własnoręcznie zrobione.
no może nie tak do końca, bo nie piekłam bułek.
Mięso samodzielnie wybrałam, ale co najważniejsze i zmieliłam.

PRZEPIS (2 – duże burgery)
35 dkg wołowiny (chudziutka goleń bez kości)
sól, pieprz, ząbek czosnku, sos workestershire
cebula prażona
pomidor
ser żółty

Wołowinę zmieliłam,
dodałam przyprawy (ilość jest kwestią smaku, wg mnie samo mięso się broni)
i ok. 100 ml zimnej wody (żadnego jajka)
wymieszałam ręcznie i uformowałam dwa kotlety.
Usmażyłam na oleju ryżowym (nie grillowałam) – nie mierzyłam czasu, ale tak po 3-4 minuty z każdej strony (a czas i tak zależy od preferencji stopnia wysmażenia)

A dalej już banalnie: kotlet powędrował do bułki, do tego ser i razem na chwilę do mikrofali (wiem, wiem piekarnik byłby lepszy, ale zanim by się rozgrzał), aby ser się stopił. Na wierzch pomidor (przydałaby się jeszcze cebula) i voila – domowy burger podany.
burger
Następnym razem mięso i bułkę ugriluję, no i pewnie poeksperymentuję.
Ale było pyszniaste:)