Cóż może dawać więcej szczęścia niż obdarowywanie innych?
Mam chyba w sobie coś z elfa, bo mnie sprawia to ogromną przyjemność.
Każda okazja jest dobra, a najlepiej jeśli… tej okazji nie ma;)
Od dzisiaj aż do Świąt każdego dnia chciałabym podzielić się z Wami moimi refleksjami odnośnie prezentów zarówno trafionych jak i nie.
Być może Was zainspiruję?
Na pewno chciałabym ułatwić Wam wybranie podarunku dla bliskich i dla znajomych (mniej lub bardziej znajomych).
A w tle pokażę Wam przygotowane przeze mnie w tym okresie mydełka, witraże, a może i nie tylko…
Być może zachęcę Was do samodzielnego przygotowania prezentu?
Może uda mi się podrzucę Wam pomysł na upominek?
A więc przystąpmy do rozpakowywania mini prezentów;)
Prezent by był udany nie musi być drogi.
Pomyślcie o prezentach, które dostaliście w swoim życiu i z czego Wy sami się ucieszyliście.
Czy zawsze były to prezenty materialne?
Jednym z prezentów, które otrzymałam, a który sprawił mi ogromną przyjemność, było… oddanie mi do poprowadzenia samochodu po górskich krętych (bardzo krętych) drogach wraz z instruktażem jak przejechać trasę – Kasiu bardzo Ci dziękuję za cenną lekcję i niezwykłą przygodę.
Jako dorastająca dziewczynka dostałam od moich chrzestnych… elegancki komplet bielizny. To jeden z niewielu prezentów z dzieciństwa, które pamiętam. Pamiętam jaka dorosła się wtedy poczułam (a w wieku lat 11, czy 12, człowiek chce być tak postrzegany).
W zeszłym roku jednym z prezentów, które sprawiliśmy sobie w najbliższym gronie było popróbowanie orientalnych przysmaków.
Cudownym prezentem, jako że uwielbiam czytać książki, niestety drogim, był czytnik. Zachwyciłby mnie jednak inny prezent, właściwie bezkosztowy, a mianowicie lista książek które warto – wg osoby mnie obdarowującej – przeczytać (wraz z krótkim opisem dlaczego dana książka była dla tej osoby istotna).
Jak więc wybrać prezent?
Czym się kierować?
Czy istnieją prezenty uniwersalne?
Czy są rzeczy, których absolutnie nie należy dawać w prezencie?
Czy pieniądze są dobrym prezentem?
Co podarować osobie, którą słabo znamy?
Dzień po dniu będę aż do Świąt odpowiadać na te i inne pytania.
Na dzisiaj jedna porada: włóżcie trochę serca w przygotowanie prezentu.
Choćby był to liścik, albo drobiazg w postaci cukierka, na pewno warto go ładnie zapakować.
Nie musicie wydawać na opakowanie pieniędzy.
Może macie stary kalendarz? A może wykorzystacie szary papier?
Poniżej zdjęcia zapakowanych własnoręcznie przeze mnie mydełek.
Są to pudełeczka zrobione trochę na zasadzie pudełek zapałek tyle, że wewnętrzna część, tak jak i górna, składa się z jednego paska.
By odpakować prezent wysuwamy jedną „kieszonkę”, a potem drugą.
Coś dla tych, którzy nie lubią rozdzierać papieru, a jednocześnie rozpakowanie trwa dłużej niż zajrzenie do torebki;)
A jak zrobić takie pudełeczko?
Przykładowo, aby zapakować mydełko o wymiarach 5 na 8 cm i wysokości 3 cm należy wyciąć dwa paski najlepiej z jak najgrubszego kartonu (ale można to zrobić i z papieru):
- wewnętrzny (u mnie biały) o szerokości 8 cm i długości 3+5+3+5+3 (dwa razy szerokość i trzy razy długość), czyli 19 cm;
nożem delikatnie „rysujemy” zagięcia na długości 3, 8, 11 i 16cm, zaginamy i sklejamy skrajne, najkrótsze boki (ja wykorzystuję nie klej, a cienką dwustronnie klejącą taśmę z Action bardzo ułatwia pracę) - drugi (zewnętrzny, tu kolorowy, o szerokości 5 cm i długości 3,1 (ciut więcej niż wysokość)+8+3,1+8_3,1 (dwa razy długość + trzy razy wysokość z małym zapasem), czyli 25,3cm zaginamy i sklejamy skrajne, najkrótsze boki
Teraz wystarczy wsunąć mydełko w wewnętrzny pasek, a na niego nasunąć zewnętrzny-kolorowy, owinąć sznurkiem i… voila:)
A oto pudełeczko z tektury, które ozdobiłam własnoręcznymi, bardzo prostymi, rysunkami.
Biały, albo srebrny flamaster nadadzą się do tego idealnie:)
Postaram się przygotować krótki materiał by pokazać jak pakuję mydełka – będzie to czytelniejsze niż opis.
A jutro… czy „jedzenie” może być dobrym pomysłem na prezent?
Podrzucę Wam kilka inspiracji i sugestii co można podarować, a na co trzeba uważać.