Coś na początek: wybór blatu

Posted on Posted in Blog Kulinarny, Blog manualnie, Główna

Zastanawiacie się jaki blat wybrać do kuchni lub do pracowni?

Z racji „ograniczeń budżetowych” moje pierwsze kuchnie były wyposażonego z najtańsze blaty, czyli blaty laminowane. Spełniały swoją funkcję, nie niszczyły się mimo krojenia bezpośrednio na nich, nie przyjmowały kolorów, były łatwe w utrzymaniu czystości jednak… marzyłam o czymś „szlachetniejszym”. Ponieważ przy urządzaniu kuchni „letniej” nadal budżet nie pozwalał na szaleństwa i zakup blatu kamiennego (a metalowy wykluczyłam ze względu na awersję do kontaktu mojej skóry z metalem) postanowiłam ograniczyć szaleństwo do zakupu blatu drewnianego. Drewno egzotyczne (odpowiednio twarde i odporne) było niestety jak dla mnie zbyt drogie, najtańsza sosna zdecydowanie zbyt miękka, wybrałam więc jesion. Blat po bejcowaniu na czarno (tak żeby pasował do szafek) i olejowaniu wygląda pięknie i… tylko wygląda. Niestety nie jest zbyt funkcjonalny. Mimo olejowania pod wpływem wody odkształcił się, a próby krojenia na nim zostawiły brzydkie szramy…

Jeśli więc macie ograniczony budżet to polecam pozostanie przy blatach laminowanych, które oferowane są w szerokiej gamie kolorów i wzorów;)

Może kiedyś będzie mnie stać na blat kamienny?
Niestety także w ich przypadku należy zachować ostrożność, żeby ich nie stłuc, no i wziąć pod uwagę duży ciężar.
Być może rozwiązaniem są blaty z konglomeratów, w tym te z dodatkiem szkła lub plastiku z recyklingu…

Także w pracowni doskonale sprawdza się blat laminowany. W przypadku robienia witraży (lutowanie), czy lampworkingu (topienie szkła) potrzebowałam bezpieczniejszego materiału. Blat biurka został więc pokryty stalą nierdzewną (to prezent imieninowy – bardzo dziękuję:). Trudno było mi uwierzyć, że to metal. Zniknęły moje obawy co do nieprzyjemnych wrażeń przy kontakcie skóry. Niestety blat taki w kontakcie z różnymi chemikaliami szybko się niszczy, więc polecam Wam go o ile nie będzie Wam przeszkadzało, że po różnych pracach zostaną na nim ślady po pracy. Myślę, że warto rozważyć kupno blatu „z wzorkiem”;)