Chwilo trwaj…

Posted on Posted in Blog manualnie, Główna

Zatrzymać czas, zamknąć go w szkatułce by móc do niego wracać…
Czyż nie dlatego malujemy obrazy, robimy zdjęcia?
Zmieniające się pory roku to nie tylko pękające na drzewach pąki, których zieleń z czasem robi się coraz intensywniejsza, by przybrać coraz ciemniejsze i ciemniejsze barwy przechodzące na jesieni w żółcienie, bądź czerwienie, a zbrązowieć , gdy wiatr i mróz weźmie świat w posiadania.
Czas to nie tylko to co dostrzegamy, ale to także cudowne zapachy kwiatów, świeżej zieleni, czy gorącej ziemi.
To także dobiegający naszych uszu śpiew ptaków, szum wiatru w liściach i gałęziach drzew…
Wiosna trwa na dobre od dziesięciu tygodni, a zmiany w przyrodzie są tak szybkie, że tęsknimy za nią już wtedy, gdy lato jest odległa przyszłością.
I tak dzieje się co roku.
I co roku robię setki zdjęć, ale w żaden sposób nie oddają piękna natury.

Kiedy zobaczyłam biżuterię z żywicy z zamkniętymi w niej dmuchawcami zapragnęłam w ten sposób zamykać czas w kropli. Kupiłam żywicę jubilerską – na wszelki wypadek kilka litrów i… czekałam. Kiedy pierwsze rośliny zaczęły przebijać się przez zimną jeszcze ziemię zaczęłam przymierzać się do tematu, ale… przyznam szczerze, że materiał ten trochę mnie przerażał. Zarówno świadomość, że jest to niebezpieczna substancja, jak i świadomość, że materiał ten wymaga cierpliwości, której tak często mi brak.
Kiedy pola zażółciły się od mleczy wcale nie byłam gotowa na podjęcie się wyzwania jakim miała być praca z żywicą. Czas szybko płynie i zdałam sobie sprawę, że jeśli nie wezmę się do pracy, to przyjdzie mi czekać kolejny rok na dmuchawce.

Spróbowałam, ale pierwsza próba nie była zbyt udana. Na pewno spowodowane było to nieznajomością materiału, jak i wspomnianym brakiem cierpliwości.

mlecze dmuchawce

Wymieszałam niezbyt dokładnie i niezbyt delikatnie, i na pewno mieszając zbyt krótko składniki, żywicę i wlałam do foremki silikonowej, w której umieściłam nasiona dmuchawca. Po zastygnięciu widać pęcherzyki powietrza, a dodatkowo masa jest mało przejrzysta.
Bałam się, że żywica zniszczy foremki dlatego też próbowałam wykorzystać inne naczynia.
Część żywicy wylałam na plastikowe odwrócone kubeczki po jogurtach, ale nie ze wszystkich udało się żywice zdjąć. Jeśli nawet się udało, to warstwa była zbyt cienka.
Z plastiku żywicy w ogóle nie udało mi się wydostać.
Silikon sprawdził się idealnie, choć starsze foremki spowodowały zmatowienie podstawy.dmuchawce żywica

Eksperymentując z żywicą próbowałam zatopić w niej kwiaty bzu, ale – jak zobaczycie na zdjęciach – kwiaty odbarwiły się (i to natychmiast).

żywica bez

W kilku przypadkach efekt był całkiem znośny, w innych – prawdopodobnie ze względu na to, że nie trzymałam się ściśle receptury – po 5 dniach fragmenty odlewów wciąż się lepią.
Na dolnych zdjęciach możecie zobaczyć, że masa nie jest idealnie przezroczysta.żywica kwiaty

Aby otrzymać zadawalające efekty na pewno będę musiała przeprowadzić wiele prób.
Poniżej próby z liśćmi akacji, kwiatami kasztanowca i „wybuchowa mieszanka” w słoiku.
Paradoksalnie właśnie pozostałości żywicy wlane do słoika dały niesamowity efekt. Niestety nie umiem odpowiednio go oddać na zdjęciach.

żywica

Mimo problemów na pewno będę prowadzić dalsze próby – materiał wszak czeka;)
Opowiem także o popełnionych błędach i wynikach testów.