Zakupowych słabości ciąg dalszy (5): vitello tonnato i biała niespodzianka

Posted on Posted in Blog Kulinarny, Główna

Przy którejś z wizyt we Włoszech, gdzieś w Trentino-AltoAdige, w trakcie wieczoru lokalnych przysmaków miałam okazję spróbować vitello tonnato.
Vitello to cielęcina, tonno to tuńczyk…
Mięso z rybą?
Lubię dziwne połączenia, ale na prawdę? Mięso z rybą?
Połączenie okazało się jednak zaskakująco dobre.
Nie wdając się w dyskusję o historii dania (włoska wikipedia podaje, że wywodzi się z Piemontu, a jego historia sięga Średniowiecza) można je zamówić prawie w całych Włoszech. Składa się ono z duszonej cielęciny oraz sosu majonezowego z tuńczykiem, sardelami i kaparami.
Ponieważ vitello tonnato mi zasmakowało próbowałam je przyrządzić w domu. Według przepisu, czyli dusząc cielęcinę i robiąc majonez od podstaw. Jeśli jesteście bardzo pracowici, to dobra droga, ale wg mnie można, i warto, ją sobie skrócić. Jeśli więc chcecie spróbować, czy takie smaki odpowiadają Waszym podniebieniom, to proponuję kupić kilka plasterków szynki cielęcej, albo dobrej szynki wieprzowej i na bazie majonezu przyrządzić sos „salsa tonnata”, albo… kupić gotowy sos. Udało mi się ostatnio taki zakupić (w Lidlu) i był lepszy niż ten, który przyrządziłam sama. Wpierw spróbowałam go oddzielnie i… nie zasmakował mi. Natomiast razem z wędliną stanowił doskonałe połączenie. Oczywiście, to jest pójście na łatwiznę. Oczywiście, że to nie to samo, ale jeśli Wam posmakuje, to będzie miało sens przyrządzenie dania od podstaw, jeśli nie to szkoda wydanych pieniędzy (bo samodzielnie przyrządzane kosztuje sporo: cielęcina, sardele, kapary…).
A najlepiej przy najbliższej wizycie we Włoszech zamówcie Vitello tonnato i sami sprawdźcie jak blisko oryginału byliście.

Tonnata i białko kurze

Na półkach sklepowych (Tesco) znalazłam produkt, który mnie zaskoczył… to białko kurze oraz wędzone białko kurze. Uwielbiam nowości, więc już już po nie sięgnęłam. Jednak cena – 8zł za 200g mnie zniechęciła. Może innym razem?
W opisie produktu można przeczytać, że to „Produkt naturalny, niskokaloryczny, otrzymywany z białka jaj. Doskonały dla odchudzających się, wegetarian, uprawiających sport, w tym sporty siłowe. Wskazany dla osób z nietolerancją glutenu, ze skazą białkową oraz dla diabetyków.” Wychodzi na to, że smak nie jest najważniejszy dla producenta, ale dla mnie odgrywa on w jedzeniu kluczową rolę…
Znalazłam kilka opinii na stronie sfd. Osoby, które go testowały jednak produktu nie kupowały, a otrzymały. Mimo tego opinie o smaku nie są rewalacyjne:

  1. „[…] Smak – nijaki, konsystencja podobna do mozarelli […]” ocena smaku „5/10”
  2. „Na ciepło według mnie znacznie lepsza niż na zimno, lekko chrupiąca, przysmażona i cynamonowa. SUPER!
    Na zimno faktycznie nie ma za bardzo smaku, lekko słona i twardawa […]” „Smak na zimno: 5/10; Smak po podsmażeniu: 8/10”
  3. „Smak: 7/10 […] Konsystencja: 5/10 […] Smak nijaki z lekkim kwaśnawym posmakiem […] Po spróbowaniu konsystencja rozmoczonego papieru, wyczuwalne grudki […]”

Szczerze mówiąc mam wątpliwości…