Zakupowe słabości (4): kasze, kaszki i ryż

Posted on Posted in Blog Kulinarny, Główna

Kasze, kaszki – różne i różniste, podobnie jak ryż goszczą w mojej kuchni zdecydowanie częściej niż ziemniaki.
Częściowo dzieje się tak z uwagi na preferencje smakowe, częściowo z wygody.
Jakiś czas temu kupiłam sobie garnek do gotowania ryżu, który jest moją „prawą ręką”. Wsypuję 2 miarki, sól, dolewam 3,5 miarki wody, wciskam START i mogę zapomnieć o ryżu, czy o kaszy. Po odpowiednim czasie garnek sam przechodzi z fazy gotowanie w fazę utrzymywania ciepła, więc mogę zapomnieć o przypalonych garnkach.
Gotowanie odbywa się jak „onegdaj” kiedy to po wstępnym ugotowaniu zawijało się garnek w pościel.
Ryż, czy kasza są takie jak lubię, czyli kleiste.
Jeśli preferujecie ryż na sypko, to wybierzcie inną metodę gotowania, no i ryż paraboliczny.

Jeśli czasu na przygotowanie mam naprawdę mało (bo żołądek „przyrasta do kręgosłupa”) sięgam po makaron lub kuskus. W tym drugim przypadku wystarczy wsypać kaszkę do miski, posolić, zalać wrzątkiem, wymieszać, przykryć i chwilę poczekać. Do tej pory kupowałam kuskus Kupca w dobrej cenie. W Auchan wypatrzyłam kuskus firmy Vilana w cenie za kilogram równej tej od Kupca za 300g. Kuskus jest fantastycznym dodatkiem, zamiennikiem makaronu, bo to wszak ta sama mąka pszenna. PYCHOTA.

Innym szybkim rozwiązaniem na dodatki do drugiego dania jest polenta, czyli kaszka kukurydziana. Koniecznie instant, w przeciwnym razie to nie będzie szybkie rozwiązanie. Wsypuję do wrzątku, solę i po dwóch minutach mogę serwować.

kuskus i polenta

Szukając urozmaicenia skusiłam się na kaszę bulgur. Niestety, mimo, że podobnie jak kuskus jest kaszą pszenną i mimo, że jak polenta jest wstępnie spreparowana trzeba na nią dość długo, bo ponad 10 minut czekać. Niby nie trzeba gotować, bo zalewa się ją wrzątkiem i czeka, ale czekać trzeba długi. Tyle samo czasu zajmuje tradycyjne gotowanie kaszy. Jest bardzo zbliżona do kaszy jęczmiennej, ale tradycyjnie gotowana kasza krakowska smakuje mi bardziej, a do tego jest tańsza, a skoro tak, to „po co przepłacać?”. Na zdjęciu kasza bulgur przed ugotowaniem (po lewej), oraz porównanie ugotowanej kaszy bulgur, jęczmiennej i polenty (kaszy kukurydzianej) – od lewej do prawej.

kasze1

W trakcie ostatnich zakupów (Auchan) natknęłam się na czarny ryż firmy Scotti. Nie jest tani, bo kosztuje 10zł za 0,5kg, ale nigdy wcześniej nie widziałam czarnego ryżu (nie mylić z dzikim ryżem). Włosi, bo kupiony ryż właśnie z Włoch pochodzi, na opakowaniu podają (na polskiej etykiecie brak tej uwagi), że idealnie się nadaje do ryb i owoców morza. Ja postanowiłam podać go do kurczaka z warzywami w sosie mango.
Gotowałam ryż tradycyjnie w garnku do gotowania ryżu. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy okazało się, że ryż prawie wcale nie wchłonął wody. Zachował swój czarno-fioletowy kolor. Jest przepyszny, choć w smaku nie przypomina białego ryżu. Osłonek się zupełnie nie wyczuwa, ale ryż pozostał lekko „chrupiący”. Dojadałam go następnego dnia, ale stracił wcześniejszą konsystencję.

A pozostając przy temacie ryżu. „Dziecięciem będąc” jadał tylko ryż okrągły. Tylko taki był w sklepach i do takiego przywykłam. Gotowało się go kilkanaście minut, a potem – jak już napisałam – „dochodził” on w pościeli. Później znikł on z półek zastąpiony przez ryż paraboliczny, którego szczerze nie lubię. Od pewnego czasu ryż okrągły znowu powrócił na półki. Sprzedawany jest jako ryż do sushi (na zdjęciu) – w takim przypadku często jest odpowiednio wyceniany, albo pojawia się pod nazwami gatunkowymi (najpopularniejszy jest arborio, sprzedawany również jako ryż do risotto).

czarny ryż

Z ciekawostek: aby zobaczyć pola ryżu wystarczy udać się do Włoch i to niedaleko bo nad Pad.
Włochy są 27 producentem ryżu na świecie, zaś największym w Europie. Uprawia się go w Piemoncie i Lombardii, a poza tym w prowincji Mantova oraz w regionie Emilia-Romagna, w Veneto w okolicach Werony i Vicenzy, a także na Sardynii, i w Kalabrii.
Jeśli przejeżdżaliście przez Włochy, to być może nawet widzieliście pola ryżowe, ale nie zdawaliście sobie z tego sprawy, bo wyglądają one jak łąki. Ryż we Włoszech uprawia się maszynowo, więc zapomnijcie o znanym widoku ludzi brodzących w wodzie. Co więcej pola wcale nie toną w wodzie, choć oczywiście są mocno nawodnione.
Ciekawie wygląda sama roślina. Ryż to trawa i podobnie jak wszelkie zboża ma bowiem kłosy. Dla nas jest to na pewno wyjątkowy widok.

ryż