Zakupowe słabości (2): napoje mleczne i „mleczne”

Posted on Posted in Blog Kulinarny, Główna

Lubię mleko – ciepłe i zimne, krowie i kozie, a także wszelkie wyroby mlekopodobne, jak mleko z ryżu, czy z soi.
Uwielbiam także mleko przetworzone w postaci maślanki, jogrtu, czy masła. Również z dodatkami.
Jeśli mam do wyboru jogurt i kefir wybieram ten pierwszy. Od jogurtu wolę maślankę , ale kocham lody jogurtowe (niestety rzadko pojawiające się w ofercie polskich sprzedawców).

Kiedy jestem głodna, albo spragniona sięgam, o ile to możliwe, po Ayran. Ten z firmy Maluta, albo Candia jest bardzo smaczny, natomiast gazowany (do kupienia m.in. w Almie) to dla mnie porażka (może komuś innemu smakuje mnie nie).
Właśnie do mnie dotarło, że skoro Ayran, to jogurt, woda i sól, to mogę go przyrządzić samodzielnie.
Wypróbuję przepis ze strony Tesco (1/2 l jogurtu, 250 ml wody i ½ łyżeczki soli) i dam znać co wyszło.
Ayran
Horchata
(do kupienia w Lidlu) skusiła mnie opisem, że jest to napój z migdałów ziemnych, czyli wyrób mleko podobny. Kupiłam i… to była pomyłka. I zapach i smak jak dla mnie są nie do zaakceptowania.
Napój ma kolor brudnej wody z białą farbą.
Zapach lekko orzechowy, ale niezbyt przyjemny.
W smaku dominuje cukier i… nie wiem co jeszcze, ale ciężko to wypić.
Jeśli kiedyś trafię do Hiszpanii, to spróbuję oryginału, napoju marki SolMar ZDECYDOWANIE ODRADZAM.

W lodówce sklepu Kuchnie Świata wypatrzyłam puszkę Milkis – koreańskiego gazowanego napoju jogurtowego…. Podeszłam do niego nieufnie po doświadczeniach z gazowanym ayranem. Niesłusznie bo napój jest FANTASTYCZNY. Trochę przypomina piña colada, słodki, niezbyt mocno gazowany.
WARTO SPRÓBOWAĆ,
kosztuje 4zł za puszkę 200ml